To opowieść o tym, jak czasami trzeba od czegoś odejść, aby powrócić z nową energią i chęcią. Będzie o moim dylemacie z ostatnich miesięcy.

Jeśli śledzisz moje poczynania, to wiesz, że od dwóch lat wspieram kobiety w impasie ze swoją firmą.

„Teraz JA”

Na początku tego roku postanowiłam dotrzeć do nowej grupy docelowej. Wymyśliłam program „Teraz JA” dla kobiet w okolicach magicznej czterdziestki. Takich, które mają dość życia dla innych, chcą czuć, że teraz one są ważne. Chcą usiąść za sterami własnego życia i kierować nim tak, żeby to było w zgodzie z ich potrzebami, wartościami.

Co mnie do tego skłoniło?

2 stycznia napisałam manifest. Poczułam, że chcę mieć coś, co będzie dla mnie kompasem. Narodził się z moich wartości.

Wyszło mi, że w tym roku chcę działać z odwagą i wiarą w siebie. Że chcę się naprawdę zaangażować w firmę i w życie.

Poczułam, że chcę wyjść ze swoją ofertą do większej liczby kobiet. Ponieważ skończyłam w tym roku 39 lat, naturalnym wyborem były kobiety w podobnym wieku. Czterdziestka to w końcu granica. Sprawdzamy, co się nam udało, a co nie. Robimy plany na przyszłość.

Bardzo się zapaliłam do tego projektu. Od razu, tego samego dnia, zrobiłam wstępny landing page, a kilka dni później powiedziałam światu o zmianach w mojej działalności. Dostałam bardzo pozytywny feedback – że to jest potrzebne i na pewno znajdą się chętne kobiety.

I faktycznie tak było.

Chodziłam zachwycona moim nowym pomysłem.

Zgrzyt

Jednak w miarę zbliżania się startu programu, czułam coraz bardziej, że coś mi zgrzyta.

Nie byłam w stanie jasno określić, co chcę dać tym kobietom po darmowym miniszkoleniu. I do kogo tak naprawdę kierować swoją ofertę. Oczywiście były to kobiety w podobnym wieku, ale nie umiałam wyobrazić sobie „persony”, czyli klientki idealnej.

Porównując do stworzonej już Podróży Bohaterki, gdzie jasno wiedziałam, czego potrzebują moje klientki, tutaj miałam wrażenie, że siedzę w ciemnym lesie.

Czekała mnie znów praca nad:

– badaniem potrzeb

– tworzeniem nowej oferty

– nową stroną internetową

– dotarciem do nowej grupy klientek

Jednym słowem – zaczynałabym trochę od początku.

Zabrałam się za pisanie tekstów na nową stronę. I wtedy dotarło do mnie, że nie jestem w stanie stworzyć czegoś równie spójnego, jak Podróż Bohaterki. Wychodziły mi osobne puzzle, które nie chciały się połączyć.

Przez ten czas nie porzuciłam Podróży Bohaterki, ale trochę w nią zwątpiłam. Przychodziły mysli, że może to wcale nie jest potrzebne, a kobiety świetnie radzą sobie beze mnie.

Nałożyły się na to problemy zdrowotne najpierw mojego dziecka, później moje. Doszedł bardzo angażujący czasowo remont mieszkania. I inne osobiste wydarzenia.

Musiałam okresowo zawiesić działania biznesowe.

 

Powrót

Wróciłam w październiku.

Chciałam się zająć projektem „Teraz JA”. I powitała mnie pustka. Nie mogłam wykrzesać z siebie spójności i dawnego flow pracy nad tym projektem.

Za to do Podróży Bohaterki wróciłam z wielką przyjemnością. Narodziły się z tego plany, o których będzie już niedługo.

 

Wnioski

Czego nauczył mnie biznesowy skok w bok?

1. Łatwiej coś porzucić niż zbudować na nowo. Niby oczywiste, ale w styczniu, niesiona na fali zakochania w nowym pomyśle, tego nie widziałam. Byłam przekonana, że wystarczy super pomysł, a wszystko się ułoży. No nie.

2. Jeśli masz coś, co działa i przynosi efekty, nie zmieniaj zupełnie frontu. Jeśli przestało Cię to „nieść”, przyjrzyj się, co można dodać, zrobić inaczej lub odjąć. Czasami wystarczy zmienić jedną, małą rzecz. Dobrze uspokoić głowę zanim się wskoczy od razu w nowy projekt tylko dlatego, że wydaje się ekscytujący.

3. Czasami nie widzimy tego, co mamy przed oczami. W ramach „Teraz JA” chciałam pomagać kobietom żyć odważnie, z wiarą w siebie. Ale przecież właśnie to robię od 4 lat! A w ramach Podróży Bohaterki od 2 lat. Procesy moich klientek toczą się właśnie wokół tych tematów – poznania siebie, zaprzyjaźnienia się ze sobą, bycia dla siebie dobrą. Jak to jest zaopiekowane, dopiero startują z biznesem.

 

Na chwilę obecną wybieram Podróż Bohaterki.

Być może wrócę kiedyś do „Teraz JA”, bo wciąż uważam, że to jest bardzo potrzebne.

Jeśli Ty też masz ochotę na jakąś rewolucję w swoim biznesie, sprawdź, co naprawdę stoi za tą zmianą.

  • Czy się wypaliłaś i nie masz już niczego do dania swojej grupie docelowej?
  • Czy temat, którym się zajmujesz, przestał Cię interesować?
  • Ile masz czasu i energii na stworzenie czegoś nowego?
  • Może przestraszyłaś się wyjścia z etapu wizji i planów do realnego działania?

Ciekawa jestem, czy też miałaś lub masz swój biznesowy skok w bok.

Podzielisz się w komentarzu?