Miałaś kiedyś wrażenie, że coś – książka, film, cytat – przyszło do Ciebie w momencie, gdy najbardziej tego potrzebowałaś?

„Wielką magię” Elizabeth Gilbert zaczęłam czytać w dniu, w którym przyszła do mnie Podróż Bohaterki.

Napisałam wtedy w moim dzienniku: „Czytam „Wielką magię”. WOW! Czytam ją dokładnie w moim czasie. To książka o mnie, o miejscu, w którym jestem.”

Słyszałam o tej książce dużo wcześniej, ale oceniłam ją po tytule: „To nie dla mnie”. Podtytuł „Odważ się żyć kreatywnie” kojarzył mi się z artystami, ludźmi twórczymi.  Pomyślałam, że to nie dla mnie, bo ja nie należę do tej grupy. Nic bardziej mylnego.

Książka pomaga odzyskać pewność siebie, wytrwałość i daje siłę, aby próbować jeszcze raz i jeszcze raz, nawet, gdy zaczynamy wątpić. Nie znajdziesz tam czarodziejskiej recepty, ale ogromną jej wartością jest to, że pokazuje, jak naprawdę wygląda droga do sukcesu. Nie lukruje i nie pomija trudnych aspektów jak lęk czy frustracja. Opowiada o nich jednak w lekki sposób, przywracający wiarę, że te przeszkody są do pokonania.

 

„Wielka magia” a Podróż Bohaterki

 

„Wielka magia” opowiada o odwadze, frustracji, perfekcjonizmie i konsekwencji. Dla mnie to wszystko  wspaniale komponuje się w Podróż Bohaterki, dlatego polecam ją w „Mapach i drogowskazach”.  Tak to wygląda na schemacie – w dalszej części omówię to szczegółowo:

Idea – wezwanie do Podróży, czyli rodzi się pomysł na firmę

Odwaga i decyzja – przekroczenie progu, czyli rozpoczęcie działań

Brak odwagi – demon, czyli przeszkoda zatrzymująca w miejscu

Bycie ocenianym – demon

Frustracja – demon

Perfekcjonizm – demon

Porażka – demon

Wytrwałość, zaufanie i radość – etapy przejścia, czyli powrót na właściwe tory

Rozwijając firmę przechodzimy każdy z tych etapów.

Historia autorki

 

W wieku 16 lat już wiedziała, że zostanie pisarką. Postanowiła, że będzie się doskonaliła w tym kierunku. Od tej pory ciągle pisała, chociaż nie skończyła formalnej edukacji w tej dziedzinie.

Na sukces przyszło jej czekać bardzo długo, aż do wydania „Jedz, módl się i kochaj”. A do tego czasu? No cóż… Pracowała jako kelnerka, kucharka, barmanka, opiekunka do dzieci. Cały czas miała przy sobie długopis i kartki papieru, na których zapisywała swoje myśli, spostrzeżenia, dialogi ludzi. Przychodziła do domu i pisała.

I jak sama mówi „pisała, wysyłała do wydawnictwa, dostawała odmowę, pisała dalej”. Założyła, że będzie żyła co najmniej do setki, więc ma dużo czasu na sukces. Ciekawe jest to, że gdy tylko dostawała odmowę z wydawnictwa, jeszcze tego samego dnia siadała i wysyłała kolejny list. Tak przez 6 lat.

W wytrwaniu przy pisarstwie pomogła jej absolutna pewność, że to jest coś, co chce robić w życiu, czemu chce się poświęcić. Dała sobie przyzwolenie, że jednocześnie będzie zarabiać w inny sposób. I do czasu sukcesu tak właśnie było, o czym już wcześniej wspominałam.

To, co uderza mnie w tej historii, to bycie absolutnie wierną sobie, wytrwałość i przekonanie „Tak, to jest moja droga”.

 

Idea

 

A wszystko zaczyna się od idei. Odczytuję ją jako wezwanie do Podróży Bohaterki, czyli założenia własnej firmy.

Według Gilbert naszą ziemię zamieszkują idee – krążą wokół nas i szukają kogoś, przy kim mogą zostać na dłużej. To nic innego, jak pomysły. Pewnego dnia zaczynasz myśleć, że dobrze byłoby coś zrobić, coś zmienić w życiu, np. założyć własną firmę, wyruszyć w podróż dookoła świata, pójść na kolejne studia – to tylko przykłady, pomysłów są setki.

Czasami odrzucamy pomysł jeszcze tego samego dnia, a czasami zostaje z nami na długie lata, od czasu do czasu przypominając nam „Hej, jestem tu, pamiętasz o mnie?” Gdy jest to idea, która naprawdę trafia do Twojego serca, bierzesz ja od razu i zaczynasz nad nią pracować. Przekraczasz próg.

Niesamowite jest to, że wówczas jesteś absolutnie wyczulona na wszystko, co ma Ci pomóc w zrealizowaniu takiego pomysłu. Nagle zaczynasz trafiać na książki, które pojawiają się dokładnie wtedy, gdy ich potrzebujesz, spotykasz ludzi, którzy mogą Ci pomóc. Dzieje się ta tytułowa wielka magia i masz wrażenie, że cały świat Ci sprzyja. Miałaś tak kiedyś?

Ja tak miałam w przypadku mojej Podróży Bohaterki. Od momentu, gdy zdecydowałam się zrealizować ten pomysł, w każdej książce, którą brałam, był schemat Podróży Bohatera.

Ta idea dojrzewała we mnie ponad rok. Pamiętam, jak kiedyś jeden z moich klientów powiedział na początku sesji, że w weekend wybiera się na event „Podróż Bohatera”. Pamiętam, że zaświeciły mi się oczy i powiedziałam, że kiedyś zrobię coś takiego tylko dla kobiet. Z różnych przyczyn porzuciłam wtedy ten pomysł, ale schemat Podroży Bohatera powracał do mnie regularnie.

W końcu, na potrzeby jednego z moich projektów, postanowiłam, że stronę „O mnie” napiszę na tym schemacie i podczas jej pisania doznałam olśnienia – po pierwsze, że ze swoją działalnością biznesową przeszłam dokładnie wszystkie etapy tego schematu, a po drugie, że nie tylko ja tak mam. Na drugi dzień cała koncepcja, która widzisz na mojej stronie, była gotowa. Chwyciłam swoją ideę i zaczęłam ją rozwijać.

Odrzucenie idei

 

Czasami jednak dzieje się tak, że nie jesteś gotowa przyjąć idei, która do Ciebie przychodzi. Dzieje się to z różnych powodów – nie ma w Twoim życiu teraz przestrzeni lub lęk jest tak wielki, że wręcz paraliżuje.

I wówczas ten pomysł może pójść do kogoś innego. Słyszałaś kiedyś, aby ktoś miał wizję czegoś, ale w końcu jej nie zrealizował, a po jakimś czasie usłyszał, że ktoś inny zrobił dokładnie to, co kiedyś mu przyszło do głowy? Gilbert opisuje to na przykładzie książki, którą kiedyś zaczęła pisać, ale porzuciła ją. Po jakimś czasie okazało się, że inna pisarka, która nie mogła w żaden sposób dowiedzieć się o koncepcji Gilbert, napisała bardzo podobną książkę. Akcja działa się w tym samym miejscu i dotyczyła podobnych wątków.

Czasami lepiej pogodzić się z tym, że jakaś idea odeszła i czekać na kolejną. Autorka radzi, aby wówczas opłakać stratę, ale nie zatrzymywać się nad nią zbyt długo.

Odwaga

Aby przyjąć ideę, potrzeba odwagi.

Warto zadać sobie pytanie: Czy mam odwagę przyjąć  i rozwijać tę ideę?, Czy mam odwagę wyjść do świata i pokazać, czym się zajmuję?

Odwaga to działanie pomimo strachu. Każda z nas ma swoje lęki. Piękna lista jest w książce i są to np.:

„Boisz się, że nie masz żadnego talentu.

Boisz się, że zostaniesz odrzucony, skrytykowany, wyśmiany, niezrozumiały lub co najgorsze ? zignorowany.

Boisz się, że nie ma zapotrzebowania na twoją formę kreatywności, dlatego nie warto się tym zajmować.

Boisz się, że wszyscy już zrobili to lepiej.

Boisz się, że któregoś dnia uznasz swoje twórcze przedsięwzięcia za ogromną stratę czasu, wysiłku i pieniędzy.

Boisz się, że nie masz odpowiedniego doświadczenia lub wykształcenia.

Boisz się, że nigdy nie stworzyłeś czegoś naprawdę dobrego.

Boisz się, że jesteś za stara, żeby zacząć.

Boisz się, że jesteś za młoda, żeby zacząć”.

Jedną z kolejnych omówionych przeze mnie książek będzie „Z wielką odwagą” Brene Brown, w której omówię kwestię odwagi.

Tutaj chciałam tylko zaakcentować, że większość z tych lęków jest tylko w Twojej głowie. To przekonania, które rządzą Twoim życiem. To wewnętrzny krytyk, który nie daje Ci spokoju. To w końcu te wszystkie obudzone demony, którym musisz stawić czoło, gdy prowadzisz własną firmę. Gwarantuję ci, że się obudzą. Chodzi teraz o to, jak je oswoić.

Oto, co mówi sobie Gilbert, gdy ogarnia ją strach:

„Drogi strachu! Kreatywność i ja zamierzamy wyruszyć razem w podróż, więc rozumiem, że pojedziesz z nami, bo zawsze to robisz. Wiem, że twoim zdaniem masz do wykonania poważne zadania w moim życiu i że traktujesz swoją pracę poważnie. Najwyraźniej polega ona na wzbudzaniu we mnie straszliwej paniki, ilekroć mam zrobić coś interesującego. Muszę przyznać, że rewelacyjnie wykonujesz swoje zadanie. Zatem rób swoje, skoro uważasz, że musisz. Ale ja będę podczas tej podróży robić swoje, czyli ciężko pracować i koncentrować się na tym. A Kreatywność będzie się trzymać swojej roli, czyli stymulowania mnie i inspirowania.W tym samochodzie jest dość miejsca dla nas wszystkich, dlatego możesz się rozgościć, ale musisz zrozumieć jedno: Tylko Kreatywnośc i ja będziemy podejmować decyzje w trakcie podróży. Uznaję i szanuję to, że należysz do rodziny, dlatego nie wykluczam cię z naszych zajęć, ale mimo to twoje sugestie nie będą brane pod uwagę. Możesz zając miejsce i wyrazić swoje zdanie, ale nie masz prawa głosu. Nie wolno ci dotykać atlasów drogowych, nie wolno proponować objazdów i nie wolno regulować temperatury. Stary, zabraniam ci nawet ruszać radio. Ale przede wszystkim, drogi przyjacielu, nie wolno ci prowadzić”.

Demony

 

Planując założyć firmę, warto przygotować się na:

– ocenę przez innych

– frustrację

– porażkę

Ocena przez innych

Pamiętaj, że pokazując innym, co robisz, jesteś trochę jak tarcza, do której można strzelać. Niektórzy będą zachwyceni tym, co robisz, ale znajdą się tacy, którzy nie zostawią na Tobie suchej nitki. Mam tego świadomość pisząc chociażby te słowa. Jednym pomogą, innych zirytują. Dla mnie najważniejsze jest to, że się odważyłam pokazać światu to, czym się zajmuję. Kiedy coś tworzysz, musisz przygotować się na to, że ktoś to oceni. Tak, jak Ty oceniasz innych.

Frustracja

Gilbert miała kiedyś przyjaciela, tak jak ona początkującego pisarza. Często mówił: „Nie chcę trwać w zawieszeniu. Chcę, żeby wreszcie coś z tego wyszło. Chcę, żeby to stało się moją pracą zarobkową”. Popadał w coraz większą frustrację, gubiąc jednocześnie natchnienie oraz całą radość z tworzenia.

To, jak sobie radzisz z frustracją, zdecyduje o tym, czy pójdziesz dalej wybraną ścieżką. Jest to też sprawdzian, w jakim stopniu zależy ci na tym, co robisz. Czasami jest tak, że frustracja jest na tyle duża, że to, co robimy, wręcz nas unieszczęśliwia. Wtedy warto zrobić krok do tyłu i zapytać siebie „Czy ja naprawdę chcę to robić?”. Następnie przypomnieć sobie, „Po co zaczęłam to robić? Co mi to dawało? Co mogę zrobić teraz?” Warto też poszukać wsparcie z zewnątrz. Kogoś, kto spojrzy na Twoje obawy, trudności, z innej strony. I wtedy podjąć świadomą decyzję co zmienisz, kiedy zmienisz i jak zmienisz.

Porażka

Gdy nie wszystko idzie tak, jak chcesz, czujesz rozgoryczenie oraz masz poczucie porażki. I wtedy się wycofujesz.

Wrócę teraz do schematu Podróży Bohaterki, ponieważ to jest ten moment, gdy Twoje demony przyjmują kontrolę, a Ty odwracasz się i rezygnujesz z dalszej drogi.

Bardzo wiele z nas nie dociera do celu.

Zaczynamy pełne zapału i wiary, że nam na pewno się uda, ale z biegiem dni piętrzą się problemy, wątpliwości, lęki. Ważne, aby wtedy przyjrzeć się, czy naprawdę nie możemy nic z tym zrobić. Zastanowić się, czy zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy. A może wymyślałam wymówki dla siebie i innych? Co tak naprawdę stanęło mi na drodze?

Proszę Cię, nie rezygnuj nie przedwcześnie. Pamiętaj, że poczucie porażki to tak naprawdę pytanie „Na ile mi na tym zależy?”

Gdy wymyśliłam Podróż Bohaterki czułam stan flow dzień i noc. Sama wymyśliłam koncepcję, zrobiłam stronę internetową, napisałam na niej teksty. Stworzyłam prezent powitalny w zamian za zapis do newslettera. Właśnie miałam zająć się promocją i nagrywaniem podcastów, gdy moja córka zachorowała. Po raz kolejny. A później nie wróciła do przedszkola, tylko była w domu przez kolejne cztery miesiące. A ja z nią. Uszła ze mnie motywacja i stwierdziłam, że to wszystko jest bez sensu, że nie dam rady, że porywam się z motyką na słońce. Z drugiej strony stworzyłam coś, co niezmiernie trudno było mi zostawić. Coś, co wierzę w to głęboko, może pomóc wielu kobietom. Dlatego działam dalej.

Tak naprawdę prowadzenie firmy to ciągły proces Podróży Bohaterki, nie jeden, a wiele. Dlatego ważne jest, aby nauczyć się radzić sobie z tym miejscem, w którym widzimy przed sobą tylko ciemny las, z którego nie potrafimy się wydostać.

Jeśli teraz jesteś w tym miejscu, naprawdę gorąco Ci polecam przeczytanie „Wielkiej Magii”.

Główne przesłanie

Mogę polecić tę książkę każdemu, kto chce tworzyć coś swojego i niekoniecznie jest to działalność stricte kreatywna.

Najcenniejsze, co zabieram dla siebie z tej książki, to przesłanie „Jeśli coś Cię woła – idź za tym”. Miej cierpliwość i odwagę. Ciesz się tym, co robisz. Nie bierz wszystkiego tak bardzo poważnie. Twoja idea ma Ci sprawiać radość, a jeśli tak będzie, łatwiej pokonasz demony, które i tak przyjdą.

Podczas czytania tej książki czułam, że jest napisana specjalnie dla mnie. Bardzo szybko się ją czyta, więc jeśli masz wolne dwa lub trzy wieczory, przeczytaj. Znajdziesz w niej wiele anegdot z życia pisarki oraz jej znajomych.

Napisana jest lekkim językiem, z humorem. Mnie naprawdę wciągnęła.

Na zakończenie kilka cytatów z tej książki.

 

Pracuj nad tym z uporem. Pracuj tak otwarcie, ufnie i pilnie jak tylko potrafisz. Pracuj całym sercem, bo obiecuje Ci, że jeśli będziesz dzień w dzień wykonywać swoją pracę – dosłownie dzień w dzień – możesz mieć tyle szczęścia, by pewnego ranka rozkwitnąć”.

„Boisz się, że Twoje pomysły są zbyt banalne i przyziemne, aby było warto na ich podstawie. Większość pomysłów już została zrealizowana, ale nie przez Ciebie. Kiedy jednak przedstawisz ideę z własnego punktu widzenia, stosując własne środki wyrazu, staje się ona twoim pomysłem„.

Wiesz bez porównania więcej, niż Ci się wydaje. Nie jesteś skończony, lecz po prostu gotowy. Masz wszystko, oprócz pewności siebie. Chwyć swoje leki i niepewność i dobrze nimi potrząśnij, żeby uwolnić się od wszelkich bezsensownych pomysłów, czegóż to rzekomo potrzebujesz (i ile musisz zapłacić), żeby zyskać uprawnienie do twórczości. Mogę Cię zapewnić, że jesteś już gotowa do tworzenia”.

„Ostatecznie zatem podjęłam decyzję, żeby zawsze podchodzić do swojej pracy z pozycji upartego zadowolenia.

Przez całe lata pracowałam z upartym zadowoleniem, zanim doczekałam ukazania się drukiem mojego utworu.

Pracowałam z upartym zadowoleniem, kiedy byłam nieznaną początkującą pisarką, której pierwsza książka sprzedała się w nielicznych egzemplarzach, kupionych głównie przez członków rodziny.

Pracowałam z upartym zadowoleniem, kiedy płynęłam na fali wielkiego bestsellera.

Pracowałam z upartym zadowoleniem, kiedy przestałam płynąc na fali wielkiego bestsellera, a moje następne książki nie sprzedawały się już w milionach egzemplarzy.

Pracowałam z upartym zadowoleniem, kiedy krytycy mnie chwalili i pracowałam z upartym zadowoleniem, kiedy krytycy ze mnie kpili. Trzymałam się swojego upartego zadowolenia, kiedy praca posuwa się źle i kiedy idzie dobrze”.

To wszystko na dzisiaj, trzymaj się i do następnego razu.

Ciekawa jestem, czy czytałaś tę książkę i co z niej zabierasz dla siebie. Masz ochotę podzielić się swoimi przemyśleniami? Zrób to śmiało w komentarzach.

Jeśli zansz kogoś, komu ten tekst może pomóc, powiedz mu o nim. Dziękuję.

email marketing powered by FreshMail
 

email marketing powered by FreshMail